Kilka słów o polowaniu…

Tekst pochodzi z http://prawdziwa-namibia.braclowiecka.pl/

Przed wyjazdem do Afryki polowanie tutaj wyobrażałam sobie tak jak pokazują to liczne zdjęcia i filmy obejrzane w internecie, czyli objazd samochodem i ewentualne podchodzenie antylop wypatrzonych z wysokiego auta. Co prawda Kuba opowiadał mi, że wygląda to zupełnie inaczej ale jakoś nie chciałam mu wierzyć.

Po miesiącu polowania w Kambaku jestem bardzo zaskoczona. Wszystkie moje zmysły stały się bardziej wyostrzone: uszy słyszą więcej, oczy mają szersze pole widzenia, a nos jest bardziej wrażliwy i wyczulony na wszelkie napływające z wiatrem zapachy. Wszystko dzięki tutejszemu stylowi polowania. Już pierwszych kilka wyjść z Kubą do buszu uświadomiło mnie, że w tym tkwi prawdziwa afrykańska przygoda. Właśnie dzięki przemierzaniu kilku- kilkunastu kilometrów na otrapianiu zwierzyny człowiek staje się aktywnym obserwatorem dzikiego świata. Pośród ciernistych akacji wszystkie zmysły pracują na 100%. Cały czas należy trzymać się zasady: „jedno oko dla ziemi, drugie dla otoczenia” – chodzi o uniknięcie spotkania z wężami, jaszczurami i resztą sąsiadów.

Na szczęście cały czas mam przed sobą Kubę, który uczył się od Paulusa – on jest najlepszy w te klocki (poświęcę mu kolejny wpis). Wówczas, nie tylko tropy grają rolę ale wszystkie ślady w buszu, które da się zauważyć. Podczas wędrówek ciągle sprawdza się nadgryzione akacje i trawy, ocenia świeżość peletów, łapie napływające z powietrzem zapachy. Liczy się wszystko, każdy drobny znak, ciche szurnięcie trawy, złamanie gałęzi, które może świadczyć o zbliżaniu się do zwierzyny. Mistrzami podchodzenia i poruszania się po buszu są tzw. „bushmani”- rdzenni mieszkańcy Namibii. Powszechnie mówi się o nich, że mają „szósty zmysł”. Na podstawie znalezionych śladów są w stanie dokładnie odtworzyć historię, która się w danym miejscu wydarzyła. Miejscowi mówią – „ lampart łapiąc zapachy tworzy w swojej głowie film, który wydarzył się nawet godzinę wcześniej – dlatego jest doskonałym drapieżnikiem. Żeby ludzie mogli jakoś z nim kooperować w buszu, Bóg obdarzył „bushmanów” również tą umiejętnością”.

Wielu myśliwych opisujących swoje przygody z Afryki nie kryje faktu, że ich przygoda afrykańska często zawierała element podjeżdżania do zwierzyny samochodem, lub co gorsza – w porywie emocji oddawali strzał do zwierzyny wprost z samochodu. Takie polowanie trudno nazwać afrykańską przygodą, a nawet ciężko to określić mianem polowania. Jest to zwykłe strzelanie do żywego celu i wygodny sposób na pozyskanie trofeum. W Kambaku polując z podchodu, nawet gdy nie strzelimy nic, zawsze nasze wyjście obfituje w mnóstwo spotkań z bardzo bliska ze zwierzętami w ich naturalnym środowisku. Ambony odgrywają istotną rolę myśliwską, jednak używa się ich w ramach urozmaicenia i odpoczynku po długich wędrówkach. Doświadczeni starzy profesjonalni myśliwi mówią otwarcie, że właśnie w podchodzeniu zwierzyny tkwi sekret polowania w Afryce.

Nie strzał, ale emocje i adrenalina podczas przemierzania buszu dają możliwość poczucia się przez chwilę prawdziwie jako istota należąca do królestwa zwierząt, stworzenie zdolne przechytrzyć dzikie zwierzę- to największa satysfakcja.

Paulina Piasecka

Zapisz się na Newsletter Argali
Zapisz się na Newsletter ArgaliJoin our mailing list to receive the latest news and updates from our team.

You have Successfully Subscribed!