Wielkanoc 2015

Tekst pochodzi z http://prawdziwa-namibia.braclowiecka.pl/

Nasze tegoroczne święta Wielkanocne spędziliśmy w najstarszym po Yellowstone Parku Narodowym- Etosha. Nazwa ta oznacza w luźnym tłumaczeniu z języka Oshikwanyama- ogromne białe miejsce, dlatego że 25% powierzchni parku zajmuje wielkie białe od soli i gliny jezioro. Pierwotnie było ono zasilane wodą z rzeki Kunnene, jednak przez tysiące lat rzeka zmieniła swój bieg, a jezioro wyschło. Teraz wypełnia się ono wodą jedynie w porze deszczowej i to na krótki czas. Miejsce to zostało odkryte po raz pierwszy w 1851 roku przez europejskich odkrywców Charles’a Andersson’a and Francis’a Galton’a, którzy przemierzali ten dziki teren w towarzystwie kupców z plemienia Ovambo. Pod wielkim wrażeniem tego miejsca postanowili utworzyć na tym terenie szlak kupiecki łączący północ Namibii na linii wschód- zachód.

Na powierzchni 22 270 kilometrów kwadratowych parku można tutaj spotkać niezliczone ilości zwierząt zaczynając od ogromnych słoni poprzez niebezpieczne lwy czy lamparty, a kończąc na owadach o niesamowitej kolorystyce i budowie ciała. Cały ten teren jest strasznie zróżnicowany również pod względem występujących tam siedlisk ekologicznych. Na odcinku 200 km przejeżdża się przez ogromne przestrzenie łąk, kolczastych buszy, las wysokich drzew liściastych na żyznych siedliskach, suche gliniasto-piaskowe pustynie czy trawiaste przestrzenie typowej sawanny. Park ten robi niesamowite wrażenie nie tylko wolną po horyzont przestrzenią ale również ogromem zwierząt tam występujących. Dla nas leśników pod względem przyrodniczym było to najciekawsze miejsce jakie do tej pory widzieliśmy.  W Etoshy znajduje się na szlaku 6 ośrodków wypoczynkowych w których spokojnie można się zatrzymać na obiad czy nocleg. Każdy z nich jest skrupulatnie chroniony przez służby parku i ogrodzony wysokim na 3 metry płotem – z wielkimi kotami nie ma żartów.

Już na samym wjeździe do parku każdy pojazd zostaje zarejestrowany w systemie elektronicznym. Jeżeli nie ma wykupionego noclegu na terenie parku, a nie opuści tego obszaru do godziny 19 kiedy to park jest zamykany, zostają uruchomione poszukiwania przez pracowników parku. Wszystko ze względu na bezpieczeństwo. Cały ten teren, wykluczając obszary wkoło hoteli jest objęty całkowitym zakazem wychodzenia czy nawet wychylania się z samochodu. Jest to bardzo dziki rezerwat przyrody, który pomimo ogrodzenia rządzi się swoimi prawami. Zwierzęta są przyzwyczajone do widoku samochodów i wiedzą doskonale, że na tym terenie się nie poluje toteż praktycznie nie zwracają uwagi na poruszające się po drogach auta. Wszystkie szlaki to drogi szutrowe z ograniczeniem prędkości do 60 km/h. Jednak samochody z napędem 4×4 to znakomite rozwiązanie na taką wyprawę, zwłaszcza w porze deszczowej kiedy stojąca na gliniastym podłożu woda szybko zamienia się w kleiste błoto. Czasem aż korci żeby wysiąść z samochodu i przyjrzeć się z bliska bogactwu fauny i flory. Z drugiej strony gdy spotka się lwa na wolności ciągoty do opuszczenia samochodu gwałtownie maleją. Tutaj naprawdę nie ma żartów, wystarczą sekundy by lew, nosorożec czy słoń zamienił niesamowitą wycieczkę w tragiczną katastrofę. Na terenie parku jest nawet ukryty w buszu pas lotniczy na wypadek potrzeby szybkiego transportu do szpitala.

Poza setkami antylop jakie udało nam się spotkać po drodze najwięcej emocji wywołało w nas spotkanie z hieną cętkowaną. Było to zaraz po deszczu kiedy woda zaczęła parować od wysokiej temperatury i nagle spośród zarośli wyłoniła się ona, pełna ogromnej masy mięśni od frontu, na głowie, karku, przednich łapach, a z małą i krępą częścią tylną. Zwierzę niesamowicie brzydkie, a zarazem majestatyczne. Zwykle ten gatunek hieny żyje w grupie, a jej głównym źródłem pokarmu są kości i resztki po polowaniu lwa czy lamparta. Hiena cętkowana jest nieco mniejsza od brązowej, którą mamy na farmie Kambaku i w odróżnieniu od niej czasem poluje również na żywe zwierzęta.

Z pewnością będziemy chcieli wrócić na dłużej do Etoshy, bo podczas naszego 2-dniowego pobytu udało nam się zobaczyć zaledwie 1/3 bogactwa tego parku. Przejechaliśmy poprzez wyschniętą słoną pustynię, las przypominający nasz europejski, poprzez góry, skały, olbrzymie połacie traw, odwiedziliśmy masę naturalnych wodopojów, zobaczyliśmy setki zwierząt a na koniec usłyszeliśmy – „to była wizyta w pigułce, musicie tu wrócić bo to był dopiero wstęp do przygody”.

Pomimo, że były to nasze pierwsze święta poza domem i rodziną to w tym niezwykłym miejscu czuliśmy się jak w sercu Afrykańskiej świątyni. Uczucia tęsknoty za domem mieszały się z ogromnym zadziwieniem i niedowierzaniem. Święta powinno się spędzać w domu, to pewne, jednak te dwa dni były jak wycieczka do innego świata.

Paulina i Kuba Piaseccy

Zapisz się na Newsletter Argali
Zapisz się na Newsletter ArgaliJoin our mailing list to receive the latest news and updates from our team.

You have Successfully Subscribed!