Wielkie Stado

Tekst pochodzi z http://prawdziwa-namibia.braclowiecka.pl/

Szczęśliwi z porannego wyjścia (poprzedni wpis) wróciliśmy do obozu. Myśliwi zaczęli streszczać dawkę emocji reszcie grupy. W naszej kuchni zaczęło pachnieć pieczonym mięsem z oryksa, co oznaczało, że już niedługo śniadanie. Siedliśmy z Paulusem razem przed dopalającymi się z poprzedniego wieczora węglami. To było dobre polowanie – powiedziałem. Tak, choć mam przeczucie, że nie widzieliśmy nawet połowy tego stada – dodał Paulus. W sumie podeszliśmy je tak, że nie wiedziały, co się dzieje, może nie odeszły daleko, jak myślisz?- zapytałem. Myślę, że jak spróbujemy z nimi po południu to mamy duże szanse – rzekł Paulus jednocześnie wydając bezapelacyjny wyrok, co do formy wieczornego wyjścia.
Zostawiliśmy samochód w najbliższej drodze od miejsca gdzie rano strzeliliśmy starą krowę.

Na początek zrobiliśmy szeroki łuk po buszu szukając tropów stada.  Co chwilę jak spod ziemi, tuż przed nami podrywał się to samotny oryks, to steenbok. W pewnej chwili Paulus złapał świeży trop pojedynczego starego byka. Ruszyliśmy za nim. Ślady mówiły, że Ongarnagombe szedł spokojnie, co chwila przystawał, krążył i wybierał, co młodsze gałęzie Kamfy.  Nagle do jednego tropu dołączyły kolejne. Paulus zatrzymał się i powiedział: elandy idą w kierunku wodopoju, ruszamy za nimi, bo słońce idzie ku zachodowi. Przyspieszyliśmy kroku, mogliśmy sobie na to pozwolić, bo stado elandów poruszało się szeroką wydeptaną ścieżką, na której nic nie szeleściło. Szliśmy bardzo szybko, można by nawet stwierdzić, że to był prawie trucht. Gdzieś w oddali mignęły mi wielkie grzbiety, machnąłem do kompanów w geście ostrzegawczym. Byliśmy już tak zgrani, że każdy zrozumiał, o co chodzi. Podchodziliśmy nisko na nogach, co jakiś czas przystając i patrolując otoczenie. Stado było 300 metrów przed nami.

Na kolanach skróciliśmy dystans do około 100 m. Wstaję i rozstawiam podpórkę. Łowca już jest na trójnogu. Po naszej prawej słychać klikanie i widać wielkie cielsko starego byka, który znika z pola widzenia niczym duch. Naprzeciw nas stoją 4 krowy i patrzą prosto na nas. Widzę kontem oka, że na godzinie 14 przesuwają się sylwetki, które zaraz wyjdę na doskonałe pole rażenie. Podnoszę podpórkę i przestawiam razem ze strzelcem w odpowiednią stronę. Celuj cały czas, ale słuchaj mnie uważnie, powiem, która sztuka – szeptam. Idzie krowa, szeptam – nie strzelaj, potem druga, trzecia i za nimi całe mnóstwo cielaków z tego roku. Cielaki idą…idą….idą… Nie szły wolno, po prostu było ich grubo ponad 80! Myślę sobie, myśliwy za długo jest złożony, takie celowanie przez kilkanaście minut na pewno nie wpływa dobrze na celność strzału – a elanda w nocy na pewno nie chcę szukać. Szeptam – poczekaj, odpocznij trochę. Ł

owca unosi się z podpórki, wtem Paulus szturcha mnie za ramie, odwracam głowę a po mojej lewej pełno przesuwających się w naszą stronę sylwetek młodych 2 letnich elandów. Odwracam się żeby znowu przestawić podpórkę i widzę, że po naszej stronie również zrobiło się mnogo. Doświadczony myśliwy nie musiał czekać na gest, już jest złożony i czeka na mój i Paulusa osąd. Wychodzą krowy, szeptam – czekamy. Paulus – idzie młodzież. Do linii strzału zbliżają się 3 młode elandy. Z tych, które wyjadą Ci teraz możesz wybrać każdego, który ustawi się blatem i zatrzyma do strzału – powiedziałem cicho do myśliwego. Przykładam lornetkę, widać wszystko jak na patelni, czysta piękna linia strzału, dystans może z 70 metrów. Idzie pierwszy, widzę kontem oka jak wędruje za nim masywna lufa Mausera. Zatrzymuje się, strzał!. Idealnie środek blatu, pięknie zaznaczony strzał, mówię – Jest dobrze! Pięknie strzeliłeś!

Tym czasem po strzale zaczyna się akcja, której szybko nie zapomni żaden z naszej czwórki. Zaraz po wystrzale w niebo unosi się tuman kurzu od ucieczki trafionej sztuki. Elandy są zdezorientowane i nie wiedzą, co się dzieje. Stoimy koło siebie i każdy z nas oddaje się pięknemu widokowi. Dosłownie każda wolna przestrzeń w promieniu 180 stopni wypełnia się wielkimi antylopami. Jedne patrzą, inne w popłochu biegną w busz, inne biegną na nas i zatrzymują się ze 40 metrów od nas. Pole widzenia mieliśmy dość dobre,  dokoła była otwarta przestrzeń. Liczba elandów była, co najmniej imponująca jak nie zwalająca z nóg. Każdy z nas próbował liczyć, ale się nie dało, bo w elandzim stadzie panował chaos i co chwile nowe podgrupy wbiegały i pojawiały w polu widzenia. W końcu stado zdecydowało się na ucieczkę w gęstwinę, co sprawiło, że niebo dokoła nas zrobiło się czerwone od pyłu i kurzu. Jakby tego było mało z gęstwiny wybiegły na nas zebry, które tak jak my nie wiedziały, co się dzieje. Stanęły koło nas w szeregu i zaczęły prychać. Otoczeni przez władców buszu, czekaliśmy w bezruchu na koniec tego spektaklu.

Gdy wszystko się uspokoiło i już pokonywaliśmy któryś kilometr do samochodu spytałem Paulusa: tate, ile było tych ongarnagome? Według mnie gdzieś około 250. Paulus odpowiedział – nie, według mnie napewno ponad 350. A Paulus rzadko kiedy się myli… Oczywiście młody ongarnagombe leżał 50 m od miejsca pięknego komorowego strzału. Nie jest łatwo zachować zimną krew przy strzale w takich okolicznościach. Dodam, że to był cały dzień aktywnego podchodu w upale.

Takie łowy i emocje możliwe są tylko z podchodu. I tylko wtedy, kiedy myśliwy przeżywa polowanie całym sobą. Całą tą historię skwituję następująco. Kilka dni chodziliśmy za elandami – bez skutku, żadnego świeżego tropu. Właściwie trudno mi było przekonywać myśliwych, że te zwierzęta naprawdę w Kambaku są. Dzień dnia robiliśmy wiele kilometrów po bardziej i mniej dostępnych ostojach i nawet nie widzieliśmy tych olbrzymów. Zamiast spotkania oko z oko, odciski na stopach, spalona słońcem skóra i wyczerpanie. Owe klikanie stało się mistycznym dźwiękiem, którego bezskutecznie wysłuchiwaliśmy. Ale próbowaliśmy cały czas szczęśliwi z tego czym akurat obdarza nas busz.
Polowanie z podchodu na sawannie polecam i dedykuję wszystkim, którzy myślą, że łowy w Namibii to „strzelanina w ogrodzeniu”.

Zapisz się na Newsletter Argali
Zapisz się na Newsletter ArgaliJoin our mailing list to receive the latest news and updates from our team.

You have Successfully Subscribed!